maly

Krótka historia dziabąga

Posted on

Dawno, dawno temu na szarej planecie bez blasku, koloru i magii, pojawił się pierwszy promyczek słońca. To chyba wtedy oś planety przesunęła się o kilka stopni w prawo, kula zaczęła kręcić się ciut szybciej i to wystarczyło, aby jeden nieśmiały promyk dał szansę pewnemu istnieniu.

Prototyp Szary, jeszcze niepewny siebie i niewyraźny, acz już wyrywny i ciekawy świata malec, kierowany wrodzonymi instynktami, postanowił wypełznąć w poszukiwaniu przyjaciół. Od początku miał pod górkę, bo samotnie nie jest łatwo brnąć do przodu, ale nie był z tych co łatwo się poddają.

Po kilku dniach  marszu, ślizgu i suwu znalazł się w krainie „jakiej świat nie widział” i poczuł, że tutaj odnajdzie swoją bratnią duszę. Wtedy nagle zza rogu wyskoczyło trzech typów:

– Ty Dziabąg! Zgubiłeś się? -krzyknął jeden, ale Maluch usłyszał tylko pierwszą część zdania ignorując resztę.

– W samo sedno! Dziabąg…nazwa dziwnie brzmiąca, brzęcząca, nieprzetłumaczalna na żadne inne języki, niewygodna nawet czasem, ale…pasuje! –   pomyślał głośno Mały, nie zwracając uwagi na otaczające go niebezpieczeństwo.

– Imię najwyższej wirtuozerii, bezkonkurencyjne- dodał poważnym, zniżonym głosem podejrzany osobnik o cechach swoistych dla danego gatunku.

Dziabąg nie zdążył odwrócić się nawet, gdy wysypała się na niego cała góra wielkich i ciężkich kuzynów dziabągów!  Po chwili znalazł się na wystawie designu, gdzie przez kilka dni oswajał się z bliźnimi, poznawał swoich użytkowników, poddawał się zabiegom miętoszenia i głaskania, i stawiał pierwsze kroki w blasku fleszy.

W mig z nieśmiałego, wstydliwego szaraczka przeistoczył się w wesołego, figlarnego łobuza. Nie sposób było go ujarzmić, ale na szczęście miał w sobie tyle uroku, że został ulubieńcem pewnej części publiczności…

 

1

 

Tak, to prawda! Początkowo dziabągi nie były tworzone z myślą o dzieciach. Miały być relaksacyjnym siedziskiem, instalacją  inspirowaną lasem, naturą, gałęziami, przeznaczonym dla dorosłych. Gdy okazało się, że dziabągi przypadły do gustu dzieciom szybko trzeba było nadać im koloru, a potem powstawiać magnesiki, aby były bardziej funkcjonalne i interaktywne. Od razu lepiej!

2

Od tej pory dziabągi rozpełzły się po świecie. Co więcej zdobyły po drodze kilka prestiżowych nagród i wyróżnień. Lecz spokojnie, woda sodowa nie uderzyła im do głowy. Nie zapomniały o dzieciach słabiej rozwijających się lub autystycznych, tych, którym służą w wyjątkowy sposób.

3

Do dziś można spotkać je w niektórych domach lub przedszkolach, gdzie dzielnie uczestniczą w wyjątkowo szalonych i kreatywnych zabawach. Mają niespożyte pokłady energii. Pomagają rozwijać ciało, zdolności manualne i wyobraźnię małych użytkowników.

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *